Minęło już kilka miesięcy od dostawy jednoczłonowych Mińsków do Rzeszowa i dopiero teraz miałem okazję przejechać się szynobusem.
Niestety szynobusy wypadają cieniutko w mojej ocenie porównując je do wcześniejszej pilotażowej dostawy z Lubelskiego. Bryła zewnętrzna nie różni się zbytnio od SA134 i jest „kanciasta” co jest znakiem rozpoznawczym pojazdów z Mińska Mazowieckiego. Jednak to niejest zbyt ważne, bo najgorzej wypada wyposażenie pojazdu, które jest bezwątpienia nie najwygodniejsze i bardzo ciasno rozstawione.
Siedzenia są tragiczne, a pasażer ma bardzo mało przestrzeni! Po kilku minutach siedzenia odczuje niewygody, a podróż stanie się udręką dla kręgosłupa. Oczywiście nie zainstalowano wieszaków na rowery – dokuczliwe szczególnie w sezonie letnim.
Kolejnymi wadami są silniki szynobusu SA135, które strasznie hałasują. Znakiem charakterystycznym jest dźwięk, a właściwie pisk podczas hamowania (znak rozpoznawczy pojazdów z Pesy czytaj psui).
Zobaczymy po dłuższym czasie jak pojazdy „ciosane siekierą” będą się spisywać pod względem niezawodności.



